"Hańba" Maria Paszyńska
"Człowiek od wieków się nie zmienia,a jedynym,co naprawdę rozumie,jest siła i własne dobro. Kain zawsze zabije Abla dla własnej korzyści. Ludzie potrafią zdobyć się na szlechetność tylko wówczas, gdy im samym jest dobrze,gdy są najedzeni i bezpieczni. Wszystko inne wyzwala w nich bestie".
"Hańba" to lektura,która na wskroś przejmuje czytelnika i zostawia trwały ślad w pamięci. Przejmuje,wyciska łzy,zmusza do zadumy,a momentami sprawia,że ma się ochotę rzucić ją w kąt i nie wierzyć,że coś takiego mogło się stać. Miejsce,gdzie "zdanie rozpoczęte po polsku kończono po ukraińsku",a sąsiedzi żyli ze sobą w zgodzie stało się miejscem tak tragicznych zdarzeń.
Każdy z nas słyszał o Wołyniu,o lipcu 1943 roku i zdarzeniach,które na zawsze utkwią w głowach pokoleń. Niełatwo mierzyć się z takim tematem w literaturze i niełatwo napisać o tym książkę,gdy powstało już wiele powieści o wołyńskiej rzezi. Autorka ma jednak niesamowity dar opowiadania,wrażliwości i splatania losów bohaterów w tragicznych momentach. Zachowuje przy tym najważniejsze historyczne fakty i posiłkuje się licznymi źródłami,co zawsze ogromnie cenię w tego typu literaturze.
"Hańba" to historia po części miłosna,po części traktująca o dramatyzmie ludzkich losów i uwikłania człowieka w sprawy,które często nie powinny być jego udziałem. O młodych ludziach,którym wojna krzyżuje plany i każe opowiadać się po którejś ze stron,o dylematach,które nigdy nie powinny mieć miejsca i sytuacjach,z których nie ma dobrego wyjścia.
Semen i Dima to przyjaciele ponad wszystko. Z tym,że Semen jest pół Polakiem,pół Ukraińcem,dosyć dobrze sytuowanym,a Dima to czystej krwi Ukrainiec ciężko pracujący na utrzymanie całej rodziny. Mimo tak rożnych życiorysów są jak bracia. I zapewne byłoby tak dalej,gdyby nie wojna,nie banderowcy,nie "krwawa niedziela"...
Najlepiej jeśli losy bohaterów i ich tragiczne dylematy poznacie sami,bo mi samej w wielu momentach brakło tchu by czytać dalej. Brakuje słów,by pisać... to,jak autorka przedstawiła całą historię,poczynając od czasów przedwojennych i niemalże sielankowe,choć dla wielu trudne też czasy,przechodząc do wojny i drastycznej zmiany nastrojów,zasługuje na uznanie. Od początku narracja jest dosyć niepokojąca, nawet gdy nie dzieje się nic tragicznego, napięcie czuć w powietrzu.
Postaci wykreowane są z dużą starannością i wrażliwością, a niektóre opisy bardzo wymowne i realistyczne. Same sąsiedzkie stosunki i zmiany,jakie zaszły między szanującymi się niegdyś ludźmi dają wierny obraz tego,co działo się przed laty.
Hańba, gdy brat zabija brata. Hańba,gdy nienawiść przesłania oczy. Hańba,gdy cierpią niewinni. Hańba,gdy zemsta zrywa więzy krwi...
Końcówka po prostu zapiera dech w piersiach,a po ostatnich rozdziałach nie mogłam wręcz uwierzyć w finał tej historii. Brawa dla autorki za odwagę w wykreowaniu tego świata, śmiałe kreślenie losów bohaterów i wierne oddanie faktów historycznych. Myślę,że już sama okładka jest niezwykle wymowna i budzi pewien niepokój i dyskomfort. To naprawdę mocna lektura...



Komentarze
Prześlij komentarz