"Wioska malych cudów" Aleksandra Rak

 


"Wioska małych cudów" to książka napisana z dużym rozmachem,jeśli chodzi o świąteczną i zimową aurę. Zagwarantuje też czytelnikowi ogrom emocji,bo święta to często czas,gdy zdajemy sobie sprawę z tego,czego pragniemy lub czego nam brak i próbujemy podążać za głosem serca i marzeń. Tak też dzieje się z bohaterami...czy święta będą dla nich szczęśliwym czasem? Czy zimowa otoczka sprawi,że problemy znikną?

Jak co roku w listopadzie w Bieszczadach otwiera się świąteczne miasteczko zwane Wioską Małych Cudów. Każdy pragnie się tam znaleźć i poczuć iście swiateczno-bajkowy klimat. Wioska aż tętni od atrakcji: lodowe rzeźby,chatka pełna słodkości,świąteczne warsztaty,lodowisko,spotkanie z Mikołajem i wiele,wiele innych. Felicja jest córką właścicieli,jednak w tym roku nie cieszy się na otwarcie Wioski jak zawsze,bo straciła kogoś bliskiego. Aniela robiące najpyszniejsze słodkości pod słońcem tęsknie spogląda w stronę opiekuna lodowiska. Mała Zosia ma nadzieję,że przyjazd do Wioski odmieni jej rodzinę,a nowozatrudniony Mikołaj ma sporo spraw do przemyślenia. Czy świąteczna aura wystarczy by poczuć magię świąt? Jak pobyt w wiosce wpłynie na bohaterów?

Mimo momentami poważnych tematów,książka utrzymana jest raczej w lekkim tonie,a przez strony po prostu się płynie. Jest tu wszystko,czego potrzeba,by wczuć się w świąteczny nastrój,a stworzenie przez autorkę Wioski Małych Cudów podbija klimat przy okazji tworząc ciekawą historię. Każdy z bohaterów ma jakiś problem do rozwiązania,a zbliżający się radosny czas wcale nie napawa nadzieją i optymizmem i to też mnie w tej książce urzekło- choćbyśmy otoczeni byli chatkami z piernikami,tuzinem elfów i mnóstwem bombek dookoła,nie będziemy się radować, gdy czujemy się źle ze sobą i swoim otoczeniem. Magia świąt nie zadziała,a wszystko co materialne nie zastąpi pustki w sercu. Choć w książce Wioska została stworzona też po to,by działy się w niej małe cuda i odwiedzający czuli ten nastrój,to tak naprawdę przemiana musi nastąpić najpierw w środku i nic nie zmusi drugiej osoby do tego,by zmieniła zdanie. Choć nie ma co ukrywać,że sprzyjająca aura i chęć pojednania się w świąteczny czas może odegrać bardzo dużą rolę.

W tym kolorowym,pełnym świecidełek i przepychu światku dzieją się jednak dobre rzeczy i miło obserwowac jak postaci próbują zawalczyć o siebie i swoje szczęście. Brakowało mi odrobinę mocniejszego i może bardziej wyrazistego zakończenia,jednak książkę oceniam bardzo pozytywnie i uważam,że pięknie wkomponuje się w Wasze grudniowe wieczory :)

Komentarze

Popularne posty