"Ziarno niezgody" Sandra Nikoniuk
"Każda samotność wyrasta z radości".
"Czasem to właśnie ludzie,których tylko mijamy,jak drzewa posadzone w parkowej alejce, mają na nas największy wpływ i otwierają nam oczy na pewne sprawy".
"Łatwiej porzucić złych ludzi niż złe na nawyki".
"Cokolwiek wydarzyło się kiedyś w twoim życiu, ktokolwiek cię skrzywdził, moja droga,nie pozwól, aby to położyło się cieniem na twojej przyszłości. Bo jeśli się poddasz,to oni,kimkolwiek byli,wygrają, rozumiesz?"
Ależ jestem rozdarta,jeśli chodzi o ocenę tej książki. Dawno nie miałam takiej sytuacji,że jakaś powieść wzbudziła we mnie tyle skrajnych emocji. Z jednej strony jestem zachwycona,urzeczona językiem,stylem i klimatem,który porównałabym do powieście Kate Morton (kto zna ten wie,że to komplement najwyższej rangi!),z drugiej tak bardzo nie rozumiem czemu koniec poszedł w taką,a nie inna stronę czyniąc "Ziarno niezgody" niekompletnym i niepełnym w moim odczuciu...ale może od początku.
Powieść opowiada o pisarce zwanej Robinson, która zrobiła oszałamiającą karierę,jednak jej życie prywatne to pasmo nieszczęść i niepowodzeń. Akcja prowadzona jest w latach 60.XX wieku,a w retrospekcjach przenosimy się do lat 20.,gdzie obserwujemy dwie przyjaciółki: Grace i Sophie- któraś z nich to nasza słynna pisarka,jednak nie powiedziane jest wprost która. Uczą się na pensji dla panien z dobrych domów,przyjaźnią, rozkochują w czytaniu i pisaniu,az pewnego dnia zjawia się on. I wszystko się sypie. Równolegle śledzimy losy Robinson,trudne relacje z matką i twórcze kryzysy oraz przyjaźń dziewczyn i tragedię,jaka miała tam miejsce...
Ta historia miała gigantyczny potencjał i genialny zamysł. Początkowo trochę ciężko było mi się w nią zanurzyć,ale jak już poznałam część historii,skomplikowaną Robinson i jej przeszłość, chciałam więcej i więcej. Doszłam do takiego momentu pod koniec,że byłam tak zachwycona i wzburzona życiem pisarki,że zastanawiałam się czemu o "Ziarnie niezgody" jest tak cicho? Czemu bookstagtam nie krzyczy,że to fenomenalna historia polskiej pisarki na miarę Kate Morton czy innych wybitnych zagranicznych pisarek?!
I po przeczytaniu ostatniego zdania zrozumiałam... autorka zostawia zbyt wiele niedopowiedzeń i urwanych wątków. Części można się domyślać lub być może posklejać strzępki zdań i domysły i coś z tego ułożyć,jednak czy o to nam chodzi czytając historie,gdzie autor miał jakiś zamysł,a go nie zdradził? Za dużo tu luk i niedokończonych życiorysów,przez co skończyłam książkę i zawiedziona i smutna, że zmarnował się taki potencjał.
Autorka pisze na bardzo wysokim poziomie,mistrzowsko dobiera słowa i nakreśla myśli postaci. Tyle tu pięknych cytatów i słów,że naprawdę jestem okrutnie rozdarta... klimat pensji dla dziewcząt z początków XX wieku,miłość do książek i pisania,tajemnice sprzed lat,zapomniany zeszyt,trudne macierzyństwo,skomplikowane relacje matka-córka.
"Ziarno niezgody" to powieść wielowymiarowa i wielowątkowa o cudownym klimacie i niewykorzystanym potencjale. Chyba długo będę ją opłakiwać...🤭
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Skarpa Warszawska.
Książkę znajdziecie tu:
https://www.empik.com/ziarno-niezgody-sandra-nikoniuk,p1551982436,ksiazka-p



Komentarze
Prześlij komentarz