"Tamtego dnia zgasło niebo" Magdalena Stykała
"Nie myślała, że nad ich światem zbierają się ciemne chmury. Wierzyła, że nawet najczarniejsza noc nie zgasi światła, jakie płonęło w ich sercach".
"Tamtego dnia zgasło niebo" to historia o tym, że życie pisze różne najstraszniejsze i najpiękniejsze scenariusze i że miłość ma ogrom barw, nie tylko tych dobrych, Mogą zmieniać się czasy, ludzie i okoliczności, jednak uczucia często pozostają niezmienne i zaskakują swoją intensywnością i siłą.
Mela przyjeżdża na Pomorze do prababci, by świętować jej setne urodziny. Nie będzie to jednak spokojny czas, bo przedwojenna przeszłość zaczyna się upominać o swoje... stare listy znalezione na strychu, ciało niemieckiego żołnierza znalezione w pobliskim lesie, turysta wciąż krzyzujący drogę Meli i tajemnice, któe uparcie pukają do teraźniejszości.
Czytając po raz drugi tę powieść, by jak najlepiej opisać swoje wrażenia i tematykę, znowu się wzruszyłam. Autorka bardzo głęboko wchodzi w psychikę postaci, nakreśla ich dramatyczne losy i splątuje tak, że zapiera dech... porusza nieco drażliwy temat, bo stosunki polsko-niemieckie przed i w trakcie i wojny, wątek mniejszości niemieckiej na Pomorzu, relacje miłosne i ich skutki. Znając twórczość Magdaleny Stykały wiedziałam, że autorka opiera się na solidnych fundamentach, wiedzy i rozmowach z potomkami świadków zdarzeń, kronikach czy wspomnieniach przekazywanych z pokolenia na pokolenia. Nie ma tu romantyzowania, upiększania, przeinaczania na czyjąś korzyść. Niestety widzimy też tutaj, że miłość nie zawsze zwycięża i pokonuje wszystkie bariery, a wojenne romanse osób z dwóch stron barykady zdarzają się niezwykle rzadko i nie kończą się happy endem. Bo wojna nie jest romantyczna i dobra, dla nikogo. Odciska piętno, zmienia psychikę, tłamsi, dusi, zniewala, niszczy- gdzie tu miejsce na uczucia i czyste intencje?
Autorka prowadzi akcję dwutorowo, pokazuje perspektywę z przeszłości i współcześnie, jednak zdarzenia sprzed lat poznajemy stopniowo, a ich najważniejsza częśc owiana jest ogromną tajemnicą do samego końca. Bo finał mrozi krew w żyła, wyciska łzy z oczu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Pani Magda perfekcyjnie łączy wątki, pokazuje miłość, która rodzi się, ale nie ma prawa przetrwać, siłę rodzinnych relacji, uwikłanie w niewygodne sytuacje, wojenne losy całych rodzin, piętno, które odciska historia na całych pokoleniach, miłośc do książek i literatury czy moc listów. Niezwykłe i poruszające do głębi połączenie. Do tego mamy tu motyw zagadkowej śmierci z wojennych lat i rodzinne tajemnice, które zdały się już dawno być pogrzebane.
Jestem poruszona powieścią "Tamtego dnia zgasło niebo", bo autorka połączyła tu wszystko, co pokochać można w literaturze, a do tego dodała ogrom emocji, szczerości i autentyczności. To literatura, którą czyta się jednym tchem, a potem długo niej rozmyśla...
Współpraca reklamowa z wydawnictwem Replika.



Komentarze
Prześlij komentarz