"Chłód" Weronika Mathia

 


"Jeśli istniało piekło, to na pewno polegało na tym,że człowiek codziennie tracił ukochaną osobę. I to taką, której nie zdążył zapewnić o swojej miłości".

Sam ten cytat łamie serce i wywołuje całą paletę emocji. Nie inaczej jest po przeczytaniu całego "Chłodu"od Weroniki Mathii. Ten kryminał łączy dramatyczną teraźniejszość z jeszcze bardziej bolesną przeszłością i obnaża ciemne zakątki ludzkiej duszy. A za oknem nie musi być mroźno, by lód pokrył twoje serce..

Akcja rozgrywa się w Pasymiu,gdzie po odsiedzeniu wyroku za morderstwo wychodzi Szymon. Wraca do swojej rodziny,by za chwilę pożegnać wnuka Patryka,który zostaje znaleziony martwy... czemu akurat teraz? Dlaczego przeszłość po tylu latach znów puka do drzwi? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć też Karolina Rawa,technik kryminalistyczna,która wraca w rodzinne strony i rozpoczyna właśnie śledztwo. W tak małej wiosce,każdy ma coś na sumieniu...

Książki Weroniki czyta się jednym tchem i rzuca się wtedy wszystko. Weszłam w tą historię bez mrugniecia okiem,żyłam nią,byłam tam razem z bohaterami i nie raz miałam łzy w oczach i ciarki z przejęcia...autorka z dużą starannością oddaje realia świata,o którym pisze,dlatego też czytając czuje się prawdę, szczerość i moc słów,mimo że to tylko fikcja. Fabuła jest mocno zagmatwana,a postaci biorące w niej udział ściśle związane i niejednoznaczne,przez co umysł działa na najwyższych obrotach podsuwając różne scenariusze,a i tak można się pomylić co do bohaterów i ich intencji.
"Chłód",podobnie jak poprzednie książki, wyróżnia się stylem pisarskim,bogatym,poetyckim słownictwem,a zarazem trafianiem w punkt i graniem na najczulszych emocjach. Postać Patryka i jego niepełnosprawnej siostry to dla mnie szokująco perfekcyjny duet,który jest jednocześnie silny i nadzwyczaj kruchy i bezbronny. Te akapity dotyczące ich relacji i marzeń wbiły mnie w fotel,by potem jeszcze długo,długo po odłożeniu książki o nich myśleć..
Do tego symbolika,znaki,tajemnice,mrok,siła i bezbronność,nadzieja i rezygnacja,tajmenice skryte głęboko pod grubą warstwą lodu...wydawałoby się nie do skruszenia. Lecz do czasu. Każdy lód kiedyś pęka,topi się,a wtedy cały brud wypłynie na powierzchnię.


Współpraca reklamowa z wydawnictwem Czwarta Strona.

Komentarze